Batumi.info.pl

Moja Gruzja. Przyciąga, uczy, zmienia.

Odkrywaj – i wracaj.

Już nigdy nie przenocuję w Orbi.

             Wybór noclegu w Batumi to nie tylko kwestia wygody,

ale przede wszystkim atmosfery, jaką chcesz poczuć.

W końcu jesteś w podróży, a podróż to doznanie miejsca, które odwiedzasz ! W Batumi masz spory wybór. Możesz zamieszkać w gigantycznym wieżowcu, gdzie jesteś jedynie numerem pokoju, albo w kameralnym hoteliku na Starym Mieście, gdzie już po pierwszym dniu witają cię jak starego znajomego. Fakt, wieżowce na bulwarze robią medialną robotę, świecą światełkami, są kolorowe i stały się niezaprzeczalną wizytówką miasta. Jednak ja osobiście wolę patrzeć na nie tylko spacerując bulwarem. Mam wrażenie że Polacy właściwie tylko Orbi dostrzegają w Batumi, bo kiedy spotykam pytania o noclegi od turystów, to zawsze pada ta nazwa ! Fakt, często jest najtaniej, morze jest blisko, a widok jeśli dobrze wybierzesz apartament może być naprawdę powalający. Zobaczysz morze i fajne zachody słońca. Dam jednak głowę że nie będziesz siedzieć w apartamencie żeby patrzeć z balkonu przez cały pobyt 🙂 Batumi ma dużo więcej do zaoferowania!

Ja mam inne spojrzenie – Stare Miasto to serce Batumi !  

   

Tu życie toczy się inaczej. Mamy swój ulubiony hotel, w którym obsługa traktuje nas jak rodzinę. Wystarczy przejść na drugą stronę ulicy, by zajrzeć do małego sklepiku, gdzie zawsze czeka uśmiech i pytanie: „Jak minął dzień?”. Kilka kroków dalej kolejny znajomy sprzedawca, a tuż obok pachnąca piekarnia, gdzie ciepłe puri wyciągają prosto z pieca.

Na Starym Mieście znajdziesz najlepsze jedzenie  w Batumi. Tu często gospodarz sam naleje ci kieliszek domowego wina, a z szewcem pogadasz o Tadeuszu Kościuszko. Wieczorami ogródki restauracyjne wypełnia gwar rozmów, toasty i muzyka na żywo. Batumi tętni życiem, które czuje się na każdym kroku – czy to w małej rodzinnej restauracyjce z wyjątkowym chaczapuri, czy w ukrytej w podwórzu knajpce, gdzie przy stole obok siedzi wesoła gruzińska rodzina. A małe kawiarenki pełne duszy, z kawą na wynos, to dopiero jest doznanie!

Spacerując brukowanymi uliczkami, mijasz Batumi Piazza, gdzie mozaikowa posadzka lśnąca w świetle latarni zaprasza, by usiąść z kieliszkiem wina i patrzeć, jak miasto powoli zwalnia tempo. Kilka kroków dalej zachwycają secesyjne kamienice, katedra Narodzenia Najświętszej Maryi Panny i meczet Orta Dżame. Europe Square z posągiem Medei rozświetlony jest nocą jak scenografia do bajki, a niedaleko już rozciąga się bulwar – serce Batumi, gdzie zawsze ktoś gra na gitarze, ktoś tańczy, a fale leniwie rozbijają się o kamienistą plażę.

Nowe Batumi – bezosobowe apartamenty

A w wieżowcach typu Orbi jest inna historia. W lobby siedzi recepcjonista, który widzi cię pierwszy i ostatni raz i w niczym nie pomoże, gdy właściciel apartamentu, który wynająłeś jest „gdzieśtam” . Winda nieczęsto jedzie pusta, bo co chwilę ktoś się wprowadza i wyprowadza, zjeżdża, wjeżdża.. Sąsiedzi? Nigdy ci sami, nikt nie wie, kto mieszka za ścianą.

Tu brakuje codziennych rytuałów. Nie ma małego sklepiku tuż za rogiem, gdzie znasz sprzedawcę prawie po imieniu, nawet jak spędzasz tam w okolicy tylko 3 dni. Nie ma piekarni, z której zapach chlebka budzi rano. Nie ma azanu muezina przy meczecie.  Nie ma restauracji, gdzie po kilku dniach kelner sam przynosi twoją ulubioną herbatę. Zamiast tego – sieciowe sklepy i hotele, gdzie menu dostosowano pod turystę, a nie pod smak tradycji.

Spacer po Nowym Batumi? Między betonowymi molochami, w których połowa okien nawet się nie świeci. Tu nie ma przypadkowych spotkań z sąsiadem, nie ma porannej kawy w znajomej kawiarni, nie ma tej lekkości, która sprawia, że w Starym Mieście czujesz się jak u siebie.

A Batumi to więcej niż apartamenty

Chcesz mieszkać w miejscu, które oddycha historią, które ma duszę? Gdzie ludzie się znają, pozdrawiają, gdzie wieczorem przez otwarte okna słychać brzdęk kieliszków i wesołe „Gaumarjos!”?

To jest właśnie Batumi, które pokochałam – wśród brukowanych uliczek, zapachu świeżo pieczonego puri i gruzińskiej muzyki rozbrzmiewającej do późna. Rozwój jest potrzebny, ale to, co nadaje miastu duszę, to jego początek. Paryż ma Montmartre, Stambuł Sultanahmet,  a Batumi? Swoje niezwykłe, pełne życia Stare Miasto i okolice Piazza.

Nowe budynki będą rosły, miasta się zmieniają, ale prawdziwe Batumi nie jest w betonie i szkle. Ono jest tu, gdzie każdy poranek pachnie kawą, gdzie wystarczy przekroczyć ulicę, by wejść do świata pełnego uśmiechów i znajomych twarzy.

A na koniec – ze mną nigdy nie pojedziesz do Orbi!