Batumi.info.pl

Moja Gruzja. Przyciąga, uczy, zmienia.

Odkrywaj – i wracaj.

Kutaisi, czyli „Gruzja wokół komina” (czytaj: lotniska)

Kutaisi, czyli „Gruzja wokół komina” (czytaj: lotniska)
Miasto, które trzeba… troszkę  zrozumieć.
Kutaisi często bywa niedoceniane. To tu ląduje większość samolotów tanich linii z Polski, i to tu zaczyna się wiele gruzińskich przygód. Ale nie oszukujmy się — pierwszy kontakt z miastem bywa chłodny. Gdzie ta Gruzja z folderów? Gdzie winorośle i kamienne piękne mury? Kutaisi nie zachwyca monumentalnymi bulwarami, nie oszałamia nowoczesnością. Ale jeśli nie spojrzysz z góry, tylko dasz mu chwilę — zrozumiesz. Kutaisi to Gruzja w najczystszej formie. Bez filtrów i bez pozowania. Z czaczą w dłoni i wielką historią w tle.
Bo Kutaisi to miasto o mitologicznym rodowodzie.
Kutaisi (dawne Aia) pojawia się już w mitologii greckiej. To właśnie tu, do Kolchidy, przypłynął Jazon z Argonautami, by zdobyć złote runo. A skoro mitologia, to muszą być też smoki, zaklęcia i złoto — i wszystko to naprawdę znajdziesz w okolicznych legendach i… fontannach.
Miasto istnieje od ponad 3500 lat i przez wieki pełniło rolę stolicy: najpierw Kolchidy, potem królestwa Imeretii, a przez pewien czas nawet całej Gruzji. Nad Rioni unosi się duch potęgi – tej z dawnych kronik, z czasów, gdy królowa Tamar rozsławiała Gruzję na cały świat.

Fontanna Kolchidy – złoty barok po gruzińsku

W samym centrum Kutaisi, na Placu Dawida Budowniczego, stoi coś, obok czego nie da się przejść obojętnie – Fontanna Kolchidy. Otacza ją jedno z najbardziej chaotycznych rond w Gruzji, które dla wielu Polaków jest prawdziwym drogowym koszmarem. Bez świateł, bez oznaczonych pasów, z ruchem jak w filmie akcji – to tu po raz pierwszy można poczuć styl gruzińskiego prowadzenia auta: intuicyjny, odważny i, cóż… bardzo lokalny.

W samym środku tego drogowego szaleństwa wznosi się lśniąca złotem konstrukcja, która wygląda jak sen architekta po trzecim kieliszku czaczy. Wieńczą ją pozłacane konie, niżej stoją inne również złote dziwaczne stwory –niby chaos i kicz straszny, ale nic tu nie jest przypadkowe!

Figury na fontannie to powiększone repliki starożytnych artefaktów odnalezionych w Gruzji, związanych z kulturą Kolchidy – legendarnej krainy, do której Jazon i Argonauci przypłynęli po Złote Runo. Te wszystkie symbole pochodzą sprzed tysięcy lat i świadczą o bogatej kulturze złotniczej regionu Imeretii. Złoto w tej fontannie to nie efekt przesady – to hołd dla przeszłości, wielka duma i trochę przekorne gruzińskie – „a nam się podoba”? 🙂

Najbardziej gruzińskie z gruzińskich miast

Pewien znajomy Gruzin powiedział mi kiedyś: „Kutaisi to najbardziej gruzińskie miasto w Gruzji.” I trudno się z nim nie zgodzić. Tbilisi kusi wielkomiejskim rozmachem, Batumi stroi się dla turystów,  a Kutaisi? Kutaisi żyje swoim tempem – autentycznie, lokalnie i bez nadęcia. Nie znajdziesz tu modnych konceptów z wielkich stolic, ale zjesz świetne chinkali i ser gomi w restauracjach, które nie pozują do zdjęć, tylko po prostu karmią dobrze. Palaty i Magnolia to dwa sprawdzone adresy.

Na miejskim bazarze pachnie świeżymi ziołami i przyprawami, handlarze żyją swoją codziennością. Tu kupisz orzechy, domowy ser, suszone owoce, posmakujesz wina i czaczy domowej roboty i zobaczysz, czym naprawdę żyje region. Kutaisi nie stara się być „jak gdzieś indziej”. Jest wciąż sobą i w tym właśnie jego siła.

Choć więc wielu nazywa je brzydkim, Kutaisi ma duszę. Po latach przemysłowej stagnacji zaczyna się odradzać. Odnowiono katedrę Bagrati, działa lotnisko, z którego blisko w góry, do jaskiń i kanionów. Ale miasto nie chce udawać czegoś, czym nie jest. Nie ściga się z Batumi ani nie przegląda się tak bardzo w oczach zachodnich inwestorów.
Zanim więc uciekniesz z lotniska pod Kutaisi, zatrzymaj się na chwilę.
Nie skreślaj tego miasta po drodze do Tbilisi, Batumi czy Kazbegi.  Zatrzymaj się. Pójdź na spacer po starym mieście, zajrzyj do piwniczki z winem, kup chałwę z bazaru i posłuchaj, jak Rioni szumi pod mostem Białym.
To miasto może nie wygląda jak z Instagrama. Ale jak powiedział ktoś mądry: *piękne rzeczy nie zawsze są oczywiste*. Kutaisi to właśnie taka historia – nie dla każdego, ale jeśli już Cię porwie, zostaniesz z nią na długo.