Batumi.info.pl

Moja Gruzja. Przyciąga, uczy, zmienia.

Odkrywaj – i wracaj.

Odkrywajcie Gruzję po swojemu – więcej Gruzji w Gruzji !

Polacy podróżujący do Gruzji często wybierają usługi innych Polaków – polskich biur podróży, przewodników czy organizatorów wycieczek. To zupełnie zrozumiałe, bo wybór jest duży, a znalezienie odpowiedniej oferty nie zajmuje wiele czasu. W końcu swoi rozumieją swoich – mówią w naszym języku, znają nasze oczekiwania i pomagają odnaleźć się w nowym miejscu. Często są to świetni fachowcy, którzy znają Gruzję jak własną kieszeń i potrafią przekazać jej piękno w sposób dostosowany do polskiego turysty.

Ale czy to jedyna droga? Może warto wyjść poza utarty schemat i pozwolić Gruzji mówić samej za siebie? Zachęcam Was więc teraz do odrobiny odwagi – nie bójcie się poznawać tego kraju na własną rękę!

Gruzja to kraj otwarty, pełen ludzi, którzy uwielbiają gości i robią wszystko, by czuli się jak u siebie. Wystarczy naprawdę niewiele, by odkryć ją na własnych warunkach, bez pośredników i gotowych scenariuszy.

Język? To żadna przeszkoda!

Wystarczą trzy słowa po gruzińsku – gamarjoba (dzień dobry), madloba (dziękuję) i gaumarjos! (na zdrowie!) – i już zyskujecie sympatię lokalsów. A jeśli dorzucicie gesty i uśmiech, reszta potoczy się sama. Gruzini uwielbiają rozmowy, nawet jeśli trzeba sobie pomagać rękami i aplikacjami do tłumaczenia.

Otwórzcie się na lokalne doświadczenia

Nie bójcie się zamówić kawy po gruzińsku – nescafe ar minda, turkuli, tu shekveta! (nie chcę Nescafe, poproszę tradycyjną po turecku albo zalewajkę!). W małych kawiarniach czasem patrzą zdziwionym wzrokiem, gdy ktoś naprawdę chce kawę po gruzińsku, a nie modne latte. Ale spróbujcie – mocna, gotowana w tygielku, aromatyczna i podana w maleńkiej filiżance, to właśnie smak Kaukazu.

 

Zapytajcie taksówkarza, gdzie on sam chodzi na chinkali – nie do turystycznych restauracji, ale tam, gdzie jedzą lokalsi. Może nawet zaproponuje, że Was tam zawiezie? Uwaga: istnieje spora szansa, że na miejscu postawi Wam piwo, bo w Gruzji gość to świętość.

Zagadajcie do babuszki sprzedającej owoce na bazarze. Powiedzcie, że to Wasza pierwsza wizyta w Gruzji – gwarantuję, że skończycie z darmową mandarynką, błogosławieństwem na drogę i historią o tym, jak kiedyś jej syn pracował w Polsce.

Kupcie chleb w tradycyjnej piekarni i poproście piekarza, żeby pokazał Wam, jak się go robi – nie zdziwcie się, jeśli zaprosi Was na zaplecze i pozwoli samemu przykleić ciasto do ściany rozgrzanego tone (gruzińskiego pieca).

Jeśli widzicie, że w jakiejś restauracji grupa Gruzinów świętuje coś przy suto zastawionym stole, nie udawajcie, że Was to nie interesuje. Uśmiechnijcie się, podnieście kieliszek (albo chociaż herbatę) w geście toastu – w dziewięciu przypadkach na dziesięć ktoś Was zaprosi do stołu i za chwilę będziecie brać udział w prawdziwej suprze z gruzińską rodziną.

A jeśli chcecie poczuć prawdziwy lokalny klimat, usiądźcie na ławce w parku lub przy stoliku w herbaciarni i zagrajcie z Gruzinami w nardy. To narodowa gra, w którą rozgrywki toczą się wszędzie – na bazarach, w kawiarniach, na podwórkach. Gwarantuję, że wciągniecie się błyskawicznie, a zasady poznacie w mgnieniu oka. Gruzini chętnie wytłumaczą je gestami i uśmiechem, a do tego każda rozgrywka to okazja do rozmowy, anegdot i kolejnej dawki gruzińskiej gościnności. Gwarantuję, że w ciągu 10 min pojawią się inne atrakcje niż tylko plansza do gry… 🙂

Wsiadajcie do marszrutki !!

Tylko od Waszej odwagi zależy, czy skorzystacie z tych znajomości i pozwolicie, by kolejne dni upłynęły Wam w prawdziwej Gruzji, u jej mieszkańców. Naprawdę.

Lokalni przewodnicy – skarb do odkrycia

A jeśli przewodnik? Może czasem warto dać szansę także Gruzinom.  Wielu z nich mówi dobrze po angielsku, wielu po rosyjsku, a są i tacy, którzy nauczyli się polskiego, bo od lat pracują z naszymi turystami. Ich perspektywa jest bezcenna – znają swoje miasto, swoją historię i sekrety, których nie znajdziecie w przewodnikach. Dajcie Gruzji i Gruzinom szansę pokazać Wam ich kraj tak, jak oni sami go widzą! Nie musi być zresztą przewodnik,  może być też po prostu lokalny mieszkaniec !

Jeśli usłyszycie ulicznych muzyków grających gruzińskie pieśni, podejdźcie bliżej, posłuchajcie. Może ktoś wciągnie Was do wspólnego śpiewania. Może nauczycie się nowego słowa, może poczujecie coś, czego nigdy nie znaleźlibyście w przewodniku.

A jeśli naprawdę macie obawy? Jest Google Translate, są aplikacje do tłumaczenia, są gesty (sprawdzone: pokazanie kieliszka i uniesienie brwi działa w każdej kulturze).

Podróżujcie odpowiedzialnie – bądźcie wsparciem dla Gruzji

Turystyka odgrywa ogromną rolę w gruzińskiej gospodarce. Dla wielu Gruzinów – od właścicieli pensjonatów po sprzedawców na bazarze – turyści to główne źródło utrzymania. Wspierając lokalnych przewodników, wybierając gruzińskie restauracje, kupując rękodzieło od rzemieślników, nie tylko przeżywacie bardziej autentyczne doświadczenia, ale także pomagacie mieszkańcom Gruzji rozwijać się i godnie żyć.

Każdy nocleg w małym hotelu, każda supra w rodzinnej restauracji, każdy słoik domowej adżiki kupiony od starszej pani na targu to gest, który ma znaczenie. Pieniądze zostają w społeczności, pomagają ludziom, którzy wkładają serce w to, by turyści czuli się tu dobrze. Gruzini słyną ze swojej gościnności – ale niech to będzie wymiana. Bądźmy dla nich równie dobrzy, jak oni dla nas.

Gruzja nie gryzie – Gruzja częstuje winem!

Nie bójcie się tego kraju. Nie bójcie się ludzi, nie bójcie się wsiąść za kółko wynajętego samochodu. Gruzja nie gryzie – Gruzja częstuje winem, opowiada historie, otwiera przed Wami drzwi. Musicie tylko dać jej szansę.

A na koniec praktyczna rada: w Gruzji warto mieć zawsze pod ręką kostium kąpielowy! Latem, gdy upał daje się we znaki, najlepszą ulgę znajdziecie nie w klimatyzowanym pokoju hotelowym, ale… w górskim strumieniu. Wystarczy zatrzymać samochód, zdjąć buty i wejść do krystalicznie czystej wody. A jeśli chcecie poczuć prawdziwą wolność – połóżcie się na plecach, zamknijcie oczy i pozwólcie nurtowi Was schłodzić. W takich chwilach Gruzja smakuje jeszcze lepiej. Ale tutaj nie ma miejsca na pośpiech. Dajcie się prowadzić.

Gruzinów i Gruzji nie da się poznać zza szyb turystycznego busa. Trzeba się do nich uśmiechnąć, zatrzymać, usiąść przy stole i posłuchać. Jeśli raz dacie się porwać tej otwartości, Gruzja szybko stanie się czymś więcej niż kierunkiem podróży.

Zaryzykujcie! Spróbujcie Gruzji w Gruzji – i wyluzujcie. Zobaczcie, jak smakuje prawdziwa przygoda.