Batumi.info.pl

Moja Gruzja. Przyciąga, uczy, zmienia.

Odkrywaj – i wracaj.

Zima „stulecia” w Batumi – luty 2025 r.

Batumi kojarzy się z palmami, cytrusami i łagodnym klimatem. Zimą pada tu głównie deszcz, temperatura rzadko spada poniżej 2-5°C, a śnieg bywa owszem, ale nie taki !Śnieg to naprawdę coś, co zdarza się raz na kilka lat. No i właśnie trafiłam na ten „raz na kilka lat”… w pełnym wydaniu!

Już sama droga do Batumi była wyzwaniem. Po drodze z Kutaisi śnieżyca, a od Poti do śniegu doszedł wiatr porywający wszystko, co napotkał na swojej drodze, zasypane drogi i śliska nawierzchnia i tony padającego wciąż śniegu. Samochody stojące na poboczach i brak pomocy dla tych co się zakopali w śnieg. To, co miało być standardową trasą, zamieniło się w walkę o dotarcie do celu. Cała podróż z Kutaisi do Batumi zajęła nam 8 godzin ! Pomagaliśmy innym, zmienialiśmy trasę, wykopywaliśmy się z zasp aż w końcu w jednej utknęliśmy. Autobusem Georgian Bus. Po drodze spotkałam cudownych ludzi i potwierdziłam swoją opinię o tym, że w Gruzji ludzie są życzliwi wobec siebie, pełni zaangażowania i pomocy. A kiedy już myślałam, że najgorsze za mną, wjechałam do Batumi – miasta sparaliżowanego przez zimę.

I okazało się, że Batumi czasem staje w miejscu…, choć niby nigdy nie śpi 🙂 To był przymusowe zatrzymanie akcji serca :))

Wielka śnieżyca, porywisty wiatr i temperatura w okolicach zera sprawiły, że Batumi wyglądało jak egzotyczna wersja Syberii. Palmy pod śnieżnymi czapami, białe plaże i miasto, które… przestało działać.

Nie ma tu pługów, nie ma piaskarek, bo po co komu sprzęt do odśnieżania, skoro zimy praktycznie nie ma? Efekt? Samochody buksujące na śliskich drogach, ludzie przedzierający się przez zaspy i komunikacyjny chaos. Większość ulice stała się nieprzejezdna, autobusy utknęły, a pieszo czasem było szybciej niż autem, choć to też było mocne wyzwanie.

Wiatr, chłód i… ciemność.

Jakby tego było mało, momentami wiatr – tak silny, że momentami trudno było stać na nogach – dodatkowo potęgował wrażenie, że Batumi przeżywa naprawdę kataklizm. Pomyślałam nawet o tym że narciarskie gogle to dobry pomysł na osłonięcie twarzy przed zamarzniętymi kropelkami które leciały od morza ! 🙂 A skoro śnieg, mróz i wichura, to nie mogło zabraknąć… przerw w dostawie prądu. W wielu miejscach zgasło światło, ogrzewanie nie działało, a mieszkańcy i przyjezdni owinięci w koce czekali, aż sytuacja się poprawi.

Nie ma co ukrywać – Batumi nie jest przygotowane na takie warunki i pomoc swoim mieszkańcom w tak ekstremalnych warunkach. Klimatyzatory, które latem chłodzą, zimą teoretycznie mają grzać, ale w tak niskich temperaturach często po prostu przestają działać. Czuć było chłód nie tylko na ulicach, ale i w domach.

Mimo że Batumi zostało zasypane śniegiem, Gruzini potrafili się cieszyć tą niecodzienną zimową aurą. Na ulicach powstały kolorowe bałwanki, które dodawały miastu magii. Aleja Bohaterów, zazwyczaj pełna spacerowiczów, zamieniła się w nieoficjalny stok narciarski – śmiałkowie w narciarskich i snowboardowych zestawach szaleli na lekkich wzniesieniach. Wszędzie widać było radosne twarze dzieci (i nie tylko!), które z entuzjazmem lepiły bałwanki, rzucały się śnieżkami i po prostu cieszyły chwilą. Zima w Batumi, choć trudna dla codziennego życia, stała się prawdziwym świętem radości i zabawy.
Zima w Batumi miała swoją mroczną stronę, konsekwencje jeszcze chwilę w mieście będą widoczne. Ciężkie opady śniegu, które miasto zaskoczyły, sprawiły, że niektóre dachy nie wytrzymały ciężaru białego puchu. Łamały się balustrady balkonów, a daszki i okapy zaczęły się zapadać. Wielkie, ciężkie czapy śniegu spadały z dachów, tworząc niebezpieczną mozaikę na ulicach. Przechodnie musieli uważać, by nie znaleźć się pod ich ciężarem, a niektóre miejsca stały się dosłownie nieprzejezdne. Na ulicach zalegały ogromne hałdy śmieci, których nie miał kto przez kilka dni odbierać. Wielu pracowników nie dotarło do pracy przez kilka dni !  Choć ta krótka intensywna zima miała swój urok, to również pokazała, jak nieprzewidywalna może być, niosąc ze sobą sporo niebezpieczeństwa.

Luty 2025 zapisze się w pamięci mieszkańców Batumi na długo. To nie była zwykła zimowa anomalia, ale coś, co sparaliżowało miasto. Śnieg może wyglądał bajecznie, ale codzienne życie zamienił w niezły survival.

Czy żałuję, że tego doświadczyłam? Ani trochę! Bo teraz wiem, jak wygląda subtropikalne Batumi w zimowej wersji ekstremalnej. I choć na co dzień wolę to ciepłe, słoneczne Batumi, to jednak ta śnieżna odsłona była… niezapomniana.